Współpraca, głupcze! Jak uczyć młodych przedsiębiorczości

Polska jest ewenementem na skalę europejską. Jako jedyni w UE wprowadziliśmy obowiązkowe, osobne lekcje przedsiębiorczości na poziomie ponadgimnazjalnym. Jak słusznie stwierdziła Komisja Europejska, przedsiębiorczość (rozumiana w szerokim sensie, nie tylko jako zakładanie działalności gospodarczej ale pewna zaradność życiowa) to jedna z tzw „kluczowych kompetencji” w społeczeństwie i na rynku pracy.

Przedsiębiorczość jako wiedzę, określony zestaw umiejętności i postaw, powinniśmy rozwijać w sobie już od najmłodszych lat. I to właśnie inwestowanie w ten proces jest kluczem do rozwiązania problemów młodych na rynku pracy. To dobrze, że zarówno na poziomie krajowym, jak i europejskim, wyciąga się do bezrobotnych absolwentów rękę. W ramach rządowego programu „Gwarancje dla Młodzieży” można na przykład bezpłatnie się doszkolić, korzystając z odpowiedniego bonu. Urzędy pracy ciągle jeszcze oferują bezzwrotne dotacje połączone niekiedy z pakietem szkoleń przygotowujących do tego, jak założyć własną firmę. Dla tych, którym 5 lat studiów nie dało gwarancji zatrudnienia, są jeszcze studia podyplomowe albo odpłatne i bezpłatne kursy prowadzone przez organizacje pozarządowe. Wszystko dobrze. Ale może by tak cofnąć się o kilka lat i zamiast łagodzić objawy problemu, zapobiec jego powstaniu?



Niewykorzystany potencjał
Każdy uczeń liceum ogólnokształcącego, liceum i technikum musi chodzić na lekcje „Podstaw przedsiębiorczości”. Dlaczego pozwalamy sobie, żeby ten potencjał marnować? Podręczniki są przeładowane teoriami. Na pierwszych stronach młodzi poznają definicję „stopy redyskonta weksli”, dowiadują się jak funkcjonują banki i jak obliczyć ratę kredytu. Tylko po co, skoro nikt im później tego kredytu nie da?

W programie nauczania nie ma miejsca na rozwijanie kreatywności i innowacyjności uczniów. Nie każdy nauczyciel przedsiębiorczości musi być wulkanem energii i pomysłów. Nie każdy musi mieć doświadczenie w prowadzeniu własnego biznesu. Dlaczego więc nie połączyć sił z tymi, którzy mogliby wnieść takie wartości do szkoły?

Współpraca, głupcze!
Przykładów współpracy szkoły – NGOsy – uczelnie – przedsiębiorcy nie brakuje, szczególnie za granicą. Brytyjska organizacja Enabling Enterprise oferuje nauczycielom opracowany przez siebie program nauczania przedsiębiorczości. W ramach programu organizacja współpracuje m.in. z Royal Bank of Scotland, który zaprasza do siebie uczniów i pozwala im spędzić większość dnia z pracownikami. Oprócz tego dzieci mają do wykonania zadanie – zaplanować otwarcie własnego biznesu – a następnie zaprezentować go przed pracownikami banku.

Jest i podobny przykład z polskiego podwórka. Fundacja Młodzieżowej Przedsiębiorczości w taki sposób łączy ze sobą kilkadziesiąt tysięcy uczniów i przedsiębiorców rocznie. Na Uniwersytecie Maltańskim dwie wykładowczynie-pasjonatki, Leonie Baldacchino i Shirley Pulis Xerxen, opracowały podręcznik z przykładami ćwiczeń rozwijających przedsiębiorczość i kreatywność młodych, które można stosować na każdej lekcji: od matematyki po religię. Do każdej maltańskiej szkoły dotarł minimum jeden bezpłatny egzemplarz.

W Finlandii Ministerstwo Edukacji we współpracy z lokalnymi przedsiębiorcami i organizacjami pozarządowymi powołało do życia genialny projekt „Me and MyCity”. W ramach projektu powstało kilka „mobilnych miasteczek”, które umożliwiają dzieciom wcielanie się w różne role zawodowe: piekarza, architekta, lekarza, przedsiębiorcy itp. Młodzi mają do dyspozycji komputery, profesjonalne akcesoria, nawet odpowiednie stroje i uniformy. „Miasteczka” wędrują po całej Finlandii a dzięki wsparciu (finansowym i merytorycznym) lokalnych przedsiębiorców, mogą odzwierciedlać realia lokalnych rynków pracy.

Zróbmy to razem
Tego typu inicjatywy wymagają dodatkowego nakładu czasu, pracy. Czasem, choć nie zawsze, pieniędzy. Ale jest to inwestycja, która wszystkim – od przedsiębiorców po administrację rządową – w długiej perspektywie się opłaci. Pomagajmy młodym odkrywać swój potencjał i świadomie się rozwijać. Róbmy to razem wykorzystując zasoby, które każdy z nas posiada. Nie tylko uratujemy młodych od nietrafionych wyborów zawodowych, ale przyczynimy się do rozwijania kultury współpracy w Polsce. To mądra ścieżka rozwoju przedsiębiorczości Polaków. I jaka przyjemna!
Trwa ładowanie komentarzy...